Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 11:54
Reklama
Warto zobaczyć!

Tyniec nad Ślęzą. Perła warta odkrycia!

Wycieczka do Tyńca nad Ślęzą to jeden z najlepszych pomysłów nie tylko na wiosnę. W miejscowości podziwiać można odrestaurowane zabytki kompleksu romańsko-gotyckiego kościoła pw. Michała Archanioł i poczuć skomplikowaną i fascynującą historię regionu.

Tyniec nad Ślęzą to duża wieś w południowej części Gminy Kobierzyce. Po raz pierwszy wzmiankowana (jako osada Tincz) w dokumentach biskupich już w 1189 r. W przeszłości nosił nazwę Tyńca Wielkiego lub Tyńca Wielkiego nad Ślęzą – po polsku i po niemiecku (Gross Tinz, Gross Tinz an der Lohe). Nazwa Tyniec nad Ślęzą obowiązuje od 1947 r. 

Kościół pw. Michała Archanioła

W samym centrum wsi znajdują się jej najważniejsze zabytki: kościół pw. Michała Archanioła i barokowy pomnik św. Jana Nepomucena. Zbudowany pierwotnie w stylu romańskim tyniecki kościół należy do wąskiego grona najstarszych świątyń Dolnego Śląska. XIII wieczne romańskie dekoracje możemy wciąż oglądać w najstarszej części zabytku, w pobliżu ołtarza. Prezbiterium i prezbiterium reprezentują styl gotycki, pochodzą z XIV i XV wieku. 

Zwiedzając tyniecką świątynię warto poświęcić dłuższą chwilę na kontemplację trzech olbrzymich barokowych obrazów pędzla Johanna Jacoba Eybelwiesera przedstawiających ewangelistów: Jana, Mateusza i Łukasza. Cykl zawierał najpewniej również płótno poświęcone ewangeliście czwartemu – Markowi. O losie tego dzieła nie wiadomo jednak nic pewnego. Zachowane płótna przeszły w ostatnich latach gruntowną, niezwykle pieczołowitą konserwację. Podziwiamy je oprawione w nowe, wykonane przez specjalistów ramy nawiązujące do epoki. 

Na uwagę szczególną zasługuje obraz „Św. Łukasz” – zdaniem specjalistów, jest kryptoportretem samego Eybelwiesera. Unikalny jest również wizerunek św. Mateusza – ukazanego w postaci mężczyzny w średnim wieku, eleganckiego i… gładko ogolonego. W barokowym kanonie św. Mateusz przedstawiany jest zawsze jako posiadacz bujnej brody, postaciami gładko ogolonymi w scenach nowotestamentowych są zaś rzymianie – poganie.  Wszystkie trzy zachowane obrazy przedstawiają niezwykle bogaty program artystyczno – religijny. W tle dzieje się naprawdę wiele. 

Johann Jacob Eybelwieser 

Johann Jacob Eybelwieser (1666 – 1744) to niezwykle ważna postać w dziejach wrocławskiej i śląskiej sztuki. Uczeń i kontynuator wielkiego Michaela Leopolda Willmanna był twórcą płodnym i bardzo za życia cenionym. Jego biografia jest jednak pełna zagadek. Nie wiemy nawet, czy urodził się we Wrocławiu czy w Wiedniu, choć druga z tych możliwości wydaje się bardziej prawdopodobna. Od 1679 mieszkał już na stałe we Wrocławiu, w którym zapisany został do cechu malarzy. Pochodzący z artystycznej wiedeńskiej rodziny malarz zawarł w 1698 w Kłodzku ślub z wdową po cenionym praskim miniaturzyście Bernhardzie Lehmanie. Biografia Eybelwiesera mówi wiele o Dolnym Śląsku na przełomie XVII i XVIII wieku – regionie silnie związanym z Czechami i Wiedniem, stolicą habsburskiego cesarstwa.  Wielka polityczna zmiana, zajęcie Śląska przez protestanckie Prusy (w wyniku przegranych przez Austrię trzech kolejnych wojen śląskich) miała nadejść niemal pół wieku później. 

Ołtarz, który odzyskał blask

Swój blask odzyskał także piękny barokowy ołtarz datowany na 1699 r. Jego konserwacja okazała się niezwykle skomplikowanym przedsięwzięciem. W pierwszym etapie zatroszczono się o konstrukcję mechaniczną. W drugim – o pieczołowite przywrócenie pierwotnego blasku obrazom i rzeźbom. Nie zabrakło niespodzianek. Oba obrazy ołtarzowe, były, jak się okazało, wielokrotnie przemalowywane w późniejszych epokach. Konserwacja odsłoniła ich subtelne pierwotne piękno. Nie udało się ustalić w sposób niebudzący wątpliwości ich autora, zdaniem konserwatorów, klasa i umiejętności tworzących je artystów stoją na najwyższym poziomie. Być może obrazy są dziełami samego Eybelwiesera lub jego współpracowników. 

Dolny, centralny obraz ołtarza to przedstawienie Matki Boskiej Passawskiej, kopia (a może raczej artystyczne przetworzenie) słynnego obrazu Łukasza Cranacha „Maria Hilf” (Matka Wspomożenia). Powstały po 1537 r. obraz Cranacha stał się niezwykle popularny dopiero w następnym stuleciu. Ściślej, słynna stała się słynąca cudami kopia, która znalazła swe miejsce w specjalnie powstałym kościele w bawarskiej Passawie. Pierwsze kopie obrazu Matki Boskiej Passawskiej pojawiły się na Dolnym Śląsku w połowie XVII wieku. Był po temu powód szczególny, wrocławską diecezją kierował w tym czasie Leopold Wilhelm Habsburg, piastujący jednocześnie godność biskupa Passawy. Obraz górny ołtarza przedstawia Annę, matkę Maryi w scenie nauki czytania Pisma. Mała Maryja nie potrafi przeczytać fragmentu Pisma i prosi matkę o wyjaśnienie – to jeden z ulubionych motywów barokowego malarstwa. Wyobrażenie nie ma źródeł biblijnych ani apokryficznych, pochodzi z pism św. Ambrożego, który twierdził, że Anna wyjaśniała córce fragment proroctwa Izajasza („Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie go imieniem Emmanuel”).

 Rzeźby ołtarza głównego przedstawiają archanioły: Gabriela i Rafała (po bokach) oraz patrona kościoła, Michała w zwieńczeniu. W kościele warto zwrócić również uwagę na barokową kopię figury Matki Boskiej Bardzkiej.  W miejscu zaginionego obrazu św. Tekli znajduje się dziś kopia wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej. Wedle jednej z teorii, zaginione dzieło może wciąż znajdować w kościele, odwrócone w stronę muru. Być może zagadka ta zostanie wyjaśniona w trakcie kolejnych konserwacji. Niestety, z czasów przedwojennych zachowała się bardzo skąpa dokumentacja stanu kościoła i jego zabytków. Świątynia przetrwała II wojnę światową we względnie dobrym stanie. O toczonych walkach świadczą jednak łatwe do zauważenia na posadzce ślady po kulach. Nie zachowały się również pierwotne witraże. Do świetności przywrócono za to efektowne i brzmiące znakomicie XIX wieczne organy.  

Św. Jan Nepomucen. Nieformalny patron Czech, czczony na Dolnym Śląsku 

O silnych kulturowych i religijnych związkach z Czechami świadczy również piękny pomnik św. Jana Nepomucena, efektownie ulokowany w samym sercu Tyńca nad Ślęzą, dzieło Johanna Georga Urbansky’ego – wybitnego czeskiego rzeźbiarza barokowego, aktywnego głównie we Wrocławiu. Św. Jana Nepomucen (zwany również Janem z Pomuka) był praskim kanonikiem, spowiednikiem cesarzowej Zofii Bawarskiej. Został zamordowany w Pradze 20 marca 1393. Udręczonego torturami duchownego siepacze cesarza Wacława IV zrzucili z Mostu Karola wprost w nurt Wełtawy. Motywy zbrodni nie są do dziś jasne we wszystkich szczegółach. Wedle życiorysu hagiograficznego, przyszły męczennik miał odmówić złamania tajemnicy spowiedzi królowej. Obrazkową wersję tej opowieści możemy podziwiać na czterech płaskorzeźbach największego z zachowanych „Nepomuków” (jak zwykle nazywa się pomniki praskiego świętego) przed wrocławskim kościołem pw. Świętego Krzyża na Ostrowiu Tumskim (to również dzieło Urbansky’ego). Nepomuk z Tyńca nad Ślęzą zawiera tylko płaskorzeźbę przedstawiającą finałową scenę męczeństwa. I może być bliższy prawdy historycznej – wedle badaczy epoki, zabójstwo duchownego wpisywało się raczej w skomplikowane i napięte relacje cesarza z papiestwem i prób utworzenie praskiej diecezji podporządkowanej władzy cesarskiej. 

Żadnej wątpliwości nie ulega jedno – kult św. Jana Nepomucena ogarnął Czechy i regiony powiązane z nimi kulturowo, w szczególności Śląsk. Święty stał się m.in. patronem… mostów. Wedle popularnych wierzeń miał chronić uprawy przed suszą i powodzią. Stąd wielka popularność małych kapliczek rozsianych po polach, zarówno Czech, jak i Dolnego Śląska. W Europie doliczono się ok. 12 tys. pomników świętego. Na terenie samego Powiatu Wrocławskiego jest ich 15. Św. Jan Nepomucen przedstawiany jest zwykle z aureolą z pięcioma gwiazdami, które miały pojawić się w miejscu utonięcia duchownego i symbolizującymi pięć cnót męczeńskich (wierność, stałość, czystość, mądrość, dobroć). Taką aureolę zobaczymy też na pięknie odrestaurowanym pomniku w Tyńcu nad Ślęzą. Pomnik został odrestaurowany przez Gminę Kobierzyce z wykorzystaniem środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Koszt całości prac wyniósł niemal 280 tys. zł, z czego 142 tys. pochodziło ze środków UE.

Joannici i ich komandoria

Warto zwrócić uwagę na nazwisko fundatora pomnika. Johann Joseph von Goetzen był komandorem śląskich Joannitów, czyli Zakonu Szpitalników św. Jana Chrzciciela znanego współcześnie pod nazwą Kawalerów Maltańskich. Tyniec nad Ślęzą był jedną z najważniejszych komandorii i majątków ziemskich zakonu w regionie. Joannici przybyli na Dolny Śląsk w XII wieku. Centrum zakonu mieściło przy kościele pw. Bożego Ciała we Wrocławiu (komandoria znajdowała się po drugiej stronie współczesnej ulicy Świdnickiej). Komandoria Joannitów w Tyńcu nad Ślęzą nie przetrwała do naszych czasów. Był to imponujący pałac, otoczony rozległym parkiem. Kres działalności zakonu na Dolnym Śląsku nastąpił w 1810 r. Sekularyzacja, czyli przejęcie przez państwo pruskie majątków zakonnych miała przyczyny polityczne – król Fryderyk Wilhelm III stanął przez koniecznością zapłaty ogromnej kontrybucji zwycięskiemu (do czasu!) Napoleonowi. Edykt dotyczył teoretycznie całego państwa pruskiego, w praktyce jednak dotknął wyłącznie klasztorów na Śląsku. Ostatnie resztki ruin tynieckiej komandorii rozebrano w latach 70. XX wieku. W kościele w Tyńcu nad Ślęzą możemy dziś podziwiać ciekawy obraz przedstawiający posługę szpitalną Kawalerów Maltańskich. Scena karmienia chorych rozgrywa się w trudnym dziś do zidentyfikowania wnętrzu – być może jest to właśnie tyniecka komandoria. 

 

Tekst i foto, Maciej Wełyczko

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
pochmurnie

Temperatura: 13°C Miasto: Wrocław

Ciśnienie: 1031 hPa
Wiatr: 13 km/h

Komentarze
Autor komentarza: Boks KobierzyceTreść komentarza: Dziękujemy Gazeta Sąsiedzka.Data dodania komentarza: 26.09.2024, 20:17Źródło komentarza: Boks Kobierzyce. „Letnia Szkoła Boksu” okazała się strzałem w dziesiątkę!Autor komentarza: Mikołaj PawlakTreść komentarza: Łukasz to jest gość !Data dodania komentarza: 23.11.2023, 09:41Źródło komentarza: MAILO – psi champion z Kobierzyc!Autor komentarza: AniaTreść komentarza: Czekamy na najlepszą szkołę w Bielanach Wrocławskich :)Data dodania komentarza: 17.11.2022, 01:10Źródło komentarza: American School of Wrocław – wkrótce z nowym zespołem edukacyjnym w Bielanach WrocławskichAutor komentarza: JacekTreść komentarza: ta cała przerubka dróg to jedno wielkie gówno ja proponuję wszystkim w odległości do jednego kilometra od przyszłej autostrady złożyć wnioski o odszkodowanie jak jeden mąż i żona bo najpierw wydają pozwolenia na budowę a potem budują drogę pod nosem najlepiej niech puszczą drogę przez podwurko tych planujących drogi niema nigdzie tak powalonych polityków jak w Polsce powinni mieć napisane na plecach ubij waćpan wstydu oszczędźData dodania komentarza: 15.11.2022, 18:59Źródło komentarza: Autostrada A4. Zbliża się potężny remont na terenie gminy KobierzyceAutor komentarza: JATreść komentarza: moje dziecko chodzilo do złobka asw i bardzo nie polecam. Rozwiazałąm umowe po kilku miesiacach. Dzieci nawet takie malutkie siedza i ogladaja bajki w złobku... Mam jeszcze inne zastrzezenia o ktorych nie chce tu pisac.Data dodania komentarza: 15.08.2022, 15:16Źródło komentarza: American School of Wrocław – wkrótce z nowym zespołem edukacyjnym w Bielanach WrocławskichAutor komentarza: Wrocław Treść komentarza: Moje dziecko jest w ASW od początku puki było mała kameralna placówka było super wszystko dopilnowane. Aktualnie podstawówka to nie porozumienie dzieci się nie uczą program jest nie realizowany . Zamiast się uczyć włączają filmy do oglądania albo proponują rysowanie lektur w 4 klasie . Zdecydowanie nie polecam . Szukam alternatywny bo płaci się dużo pieniądze ze przechowanie dzieci. Data dodania komentarza: 27.02.2022, 02:50Źródło komentarza: American School of Wrocław – wkrótce z nowym zespołem edukacyjnym w Bielanach Wrocławskich
Reklama
Reklama