Za nami gorący okres letni. Co w trakcie wakacji działo się na koszykarskich parkietach Gminy Kobierzyce?
Działo się naprawdę sporo! Mamy w gminie fantastyczną infrastrukturę i tyle nowoczesnych boisk zewnętrznych, że aż żal byłoby z nich nie skorzystać. Postawiliśmy na streetball, czyli koszykówkę na świeżym powietrzu. Co ważne, nie ograniczaliśmy się wyłącznie do klasycznej formuły 3 na 3, z którą basket uliczny jest powszechnie utożsamiany – graliśmy we wszelkich konfiguracjach, od trzech na trzech aż po pełne składy pięciu na pięciu.
Były to zajęcia całkowicie bezpłatne i otwarte, więc nikt nie musiał być wcześniej formalnym członkiem sekcji Basket KOSiR, aby wejść na boisko. Ogromnie ucieszył mnie widok wielu maluszków i bardzo młodych ludzi, którzy przyszli spróbować swoich sił, zakochali się w tej dyscyplinie i zostali z nami na stałe. Z drugiej strony nie brakowało adeptów grających już w regularnych klubach, którzy chętnie do nas dołączali. Dzieliliśmy uczestników na odpowiednie segmenty treningowe i po prostu graliśmy, szlifując warsztat. Równolegle przeprowadziliśmy dwa duże halowe projekty pod nazwą Basket KOSiR Skills. To były intensywne, dwugodzinne campy, podczas których połączyliśmy specjalistyczny trening motoryczno-techniczny, elementy rywalizacji, pełnowymiarowy mecz oraz wręczenie pucharów i nagród.
Wspomniał Pan o maluszkach. O jakiej grupie wiekowej dokładnie mówimy?
Mówimy o dzieciach zaledwie pięcioletnich. Już w ubiegłym sezonie byliśmy swoistym fenomenem na mapie Gminy, wprowadzając do gier zespołowych sześciolatków, co przyniosło świetne rezultaty. Przez cały ubiegły rok przygotowywałem rodziców do kolejnego kroku, zapowiadając, że od września otworzymy drzwi dla roczników pięcioletnich. I to się właśnie dzieje.
Wystartowaliśmy w Kobierzycach, a pierwszego października ruszamy z identyczną grupą w Wysokiej. Zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Dzieci w wieku 5–7 lat zgłasza się mnóstwo. Sama grupa Basketmania w Kobierzycach liczy już 36 osób, a lista wciąż nie jest zamknięta. W Wysokiej skład jeszcze się krystalizuje, ale już teraz widać ogromną frekwencję. To pokazuje, że głód sportu – nie tylko samej koszykówki, ale ogólnej aktywności fizycznej wśród najmłodszych – jest gigantyczny. Uważam to za zjawisko ogromnie pozytywne, choć od razu pragnę przestrzec przed myśleniem w kategoriach: „idziemy na trening, więc od razu szykujemy się na walkę o złote medale”.

Wielu rodzicom pięciolatka może zapalić się lampka ostrzegawcza: czy to nie za wcześnie? Czy maluch nie jest za mały na regularny trening?
Chciałbym, aby ta lampka nie ostrzegała na czerwono, lecz w kolorze pomarańczowym lub zielonym – jako symbol nadziei. Na tym etapie rozwoju dziecka, koszykówka to przede wszystkim beztroska zabawa, nauka dyscypliny poprzez ruch i wartościowy czas spędzony z rówieśnikami. Nierzadko w zajęcia włączamy samych rodziców, dzięki czemu te półtorej godziny staje się niezwykle cennym, wspólnym doświadczeniem.
Dziecko nie może czuć najmniejszej presji ani presji wyniku. Jego jedynym „obowiązkiem” jest czerpanie czystej frajdy i stopniowe oswajanie się ze sportem. Korzyści są bezdyskusyjne: zdrowie, sprawność ogólna oraz trenerska wiara w to, że być może po tym parkiecie biega przyszły reprezentant Polski na miarę Mateusza Ponitki. Oczywiście bez wmawiania dzieciom na siłę, że muszą natychmiast stać się kolejnym Ponitką czy Aleksandrem Balcerowskim. Moim celem jest zarażenie ich miłością do koszykówki, robienie tego z pełnym sercem i wprowadzenie najmłodszych w ten świat z maksymalną empatią.
W jaki sposób rodzice mogą zapisać swoje pociechy na te zajęcia?
Najprościej bezpośrednio u mnie – bez problemu można znaleźć kontakt do mnie w mediach społecznościowych lub skontaktować się telefonicznie. Zapisy koordynuje również Kobierzycki Ośrodek Sportu i Rekreacji, który jest głównym organizatorem naszych struktur i od lat na najwyższym poziomie dba o bazę treningową oraz organizację spotkań.
Czy za udział w tych treningach pobierane są opłaty?
Nie, to w stu procentach bezpłatne zajęcia dla dzieci i warto to wyraźnie podkreślić. Poza samymi treningami uczestnicy mają zapewniony udział w turniejach oraz nagrody rzeczowe, nie ponosząc żadnych kosztów. Wystarczy po prostu założyć zmienne obuwie sportowe, mocno zawiązać sznurówki i przyjść na parkiet.
Na kobierzyckiej Hali Sportowo Widowiskowej im. Adama Wójcika spotkać można również często seniorów. Czy ta sekcja nadal się rozwija?
Oczywiście! Kiedy zaczynam mówić o naszych seniorach, uśmiech sam ciśnie mi się na usta… Korzystając z okazji, z całego serca pozdrawiam panów oraz jedyną panią w naszym składzie – jesteście niesamowitą ekipą. Nazywam tę grupę seniorską, choć rozpiętość wieku jest spora: trenują z nami dwudziestolatkowie, ale fundament stanowią osoby w przedziale 40+ i 50+. To wspaniałe, że dorośli ludzie po wyczerpującym dniu pracy przychodzą na salę dwa razy w tygodniu i zostawiają na parkiecie całe serce. W poniedziałki i środy o godzinie 19:30 hala w Kobierzycach zamienia się w nasze prywatne NBA. Każdy z tych graczy za młodu marzył, by być Michaelem Jordanem czy Garym Paytonem, a dziś realizujemy te pasje na własnych zasadach. Co najważniejsze: to nie jest żadne „lelum polelum” czy leniwe odbijanie piłki bez zaangażowania. Tam jest pot, wola walki i prawdziwy ogień. Często jest też tak też że tata najpierw przyprowadza swoją pociechę na zajęcia maluchów, a o 19:30 sam zakłada strój i melduje się do gry w zespole dorosłych. Bardzo im za to dziękuję, również za pośrednictwem „Gazety Sąsiedzkiej”!

Na co dzień ci zawodnicy reprezentują pewnie różne grupy zawodowe i społeczne?
Zupełnie różne światy i zawody. Patrząc na nas z boku, nikt by nie zgadł, że ten zawodnik jest wziętym adwokatem, drugi kierownikiem dużej budowy, a trzeci cenionym architektem. W szatni te etykiety przestają istnieć. Wszyscy stajemy się po prostu koszykarzami i dokładnie tak ich traktuję. Atmosfera w zespole jest wspaniała. Ta grupa wyszła daleko poza ramy samego sportu – zbudowaliśmy głębokie, męskie przyjaźnie, zintegrowały się całe nasze rodziny, a nasze dzieci bawią się razem. Wartość społeczna amatorskiego sportu w takim wydaniu jest nie do przecenienia.Tradycją stał się nasz doroczny „Grill Basket”. Zamykamy nim sezon: najpierw rozgrywamy twardy mecz, później zawodnicy dzielnie wysłuchują mojej przemowy podsumowującej, po czym rozdajemy nagrody – choć muszę przyznać, że moi podopieczni także potrafią zaskoczyć trenera świetnym upominkiem. Całość kończymy wspólnym biesiadowaniem z rodzinami przy grillu, gdzie godzinami rozmawiamy o koszykówce i o życiu.
Uporządkujmy zatem strukturę szkoleniową Basket KOSiR na bieżący sezon. Jak wygląda podział na grupy wiekowe?
Piramidę otwiera Basketmania dla roczników 5–9 lat, prowadzona w Kobierzycach oraz w Wysokiej. Ze względu na naturalne różnice motoryczne dzieci są podzielone na dwie grupy: maluchy w wieku 5–7 lat trenują razem, natomiast roczniki 8–9 mają dedykowany, osobny blok. W ramach Basketmanii funkcjonuje również grupa dziewczynek, która docelowo wyodrębni się w całkowicie samodzielny team – Basket Girls KOSiR Team. To dla nas powód do dumy, bo zebrała się wspaniała grupa młodych zawodniczek, które w każdy trening wkładają niewiarygodnie dużo serca i zapału. Mówię to z pełnym przekonaniem: postawa i sumienność tych dziewczynek to wzór do naśladowania dla wszystkich grup młodzieżowych w regionie. Będziemy tę drużynę konsekwentnie rozwijać, dbając o to, by wkrótce zyskała pełną autonomię. Kolejny poziom to minikoszykówka, czyli kategoria wiekowa 10–12 lat, działająca równolegle w Kobierzycach i w Bielanach Wrocławskich. Pełny grafik dostępny jest w sieci oraz bezpośrednio u mnie. Najstarszą grupą młodzieżową w tym sezonie są młodzicy w wieku 13–15 lat. Świadomie postawiliśmy na odmłodzenie podstawy piramidy, koncentrując siły na naborach najmłodszych dzieci, gdzie zapotrzebowanie jest największe. Naturalną koleją rzeczy ta młodzież za rok lub dwa dojrzeje i utworzy zespół juniorski.
Na jakie wydarzenia i turnieje możemy liczyć w nadchodzących miesiącach?
Naszym flagowym projektem pozostaje KOSiR Basket Liga – prawdziwe, całodniowe święto koszykówki. Od rana do późnego wieczora hala tętni życiem: zaczynamy od gier pokazowych najmłodszych, przez mecze starszych kategorii, aż po emocjonujący mecz z udziałem rodziców. Wydarzeniu towarzyszy profesjonalna oprawa, prezentacja składów oraz konkursy z nagrodami dla zawodników i kibiców. Poza tym kładziemy ogromny nacisk na rywalizację meczową. Jako sekcja chcemy grać jak najwięcej. Planujemy regularne sparingi, mecze towarzyskie oraz wyjazdy na turnieje zewnętrzne. Boisko weryfikuje wszystko, dlatego zależy mi, aby nasi zawodnicy rozwijali się nie tylko na treningach, ale przede wszystkim w twardych warunkach meczowych.
Czego życzyć sekcji na progu nowego sezonu i jakie przesłanie chciałby Pan skierować do naszych czytelników?
Chciałbym po prostu zaprosić każdego na treningi Basket KOSiR Kobierzyce – bez względu na metrykę czy aktualne umiejętności z piłką w ręku. Liczą się wyłącznie szczere chęci, serce i zaangażowanie. Reszta przyjdzie wraz z pracą na parkiecie i budowaniem wiary we własne możliwości. Naszą misją jest obudzenie wewnętrznej motywacji, która poprowadzi tych ludzi przez całe życie. W tym sezonie, obok naszego tradycyjnego okrzyku „Basket go!”, wchodzimy na parkiet z hasłem: „We are basketball! Basket KOSiR Kobierzyce: We are basketball!”. Drzwi naszej hali są otwarte dla każdego.

Napisz komentarz
Komentarze