Sędziował Pan niedawno na bokserskich Mistrzostwach Europy U19 (European Boxing Championship U19), jakim wyzwaniem jest udział w tak ważnej imprezie?
Tak, były to Mistrzostwa Europy w Boksie. Dla mnie to kolejny ważny krok w karierze sędziowskiej, ponieważ były to moje pierwsze zawody tej rangi. Turniej odbył się w Serbii, w miejscowości Loznica. Było to bardzo duże przedsięwzięcie organizacyjne – pracowało tam 25 sędziów na dwóch ringach. Do rywalizacji zgłosiło się łącznie 154 zawodników reprezentujących 35 krajów. Dla mnie jako sędziego było to również zupełnie nowe doświadczenie ze względu na specyficzny, zamknięty reżim, w jakim funkcjonowaliśmy. Przez cały dzień byliśmy pod ścisłą kontrolą i nie mogliśmy się z nikim kontaktować. Ponadto wszystkie nasze oceny punktowe były rejestrowane przez kamery wraz z dźwiękiem. Towarzyszyły temu duża presja i ogromne ciśnienie, ale dzięki temu zdobyłem bardzo cenne doświadczenie.
Był pan tam jedynym sędzią z Polski?
Tak. Na turnieje rangi mistrzowskiej z każdego kraju delegowany jest tylko jeden sędzia.

Zadam nieco inne pytanie: kto sędziuje sędziów? Jak wygląda ścieżka awansu w świecie jurorów boksu, kto to wszystko ogląda i ocenia?
To bardzo ciekawa kwestia. Nasza praca jest oceniana przez tak zwanych ewaluatorów. Oddzielnie oceniają oni pracę sędziego ringowego, oddzielnie sędziów punktowych, a niezależnie od tego prowadzona jest jeszcze ocena przez sędziego obserwatora. Mogę tu podać ciekawyprzykład z własnego doświadczenia – podczas jednej z moich pierwszych walk na tym turnieju. Na pięciu sędziów punktowych, jako jedyny wytypowałem odmienny werdykt. Znalazłem się w tak zwanej „jedynce”, co standardowo grozi sankcją, czyli odsunięciem od sędziowania w kolejnym dniu. Natomiast po dokładnej weryfikacji przeprowadzonej przez ewaluatorów oraz sędziego obserwatora okazało się, że to właśnie ja miałem rację. W efekcie, to czterech pozostałych sędziów, którzy inaczej wypunktowali tę walkę, otrzymało sankcje na następny dzień. To pokazuje, że maksymalne skupienie i uważna obserwacja tego, co dzieje się w ringu, są absolutnie kluczowe.
Co jest trudniejsze: sędziowanie na ringu czy praca sędziego punktowego, który obserwuje walkę zza stolika?
Myślę, że to zależy od konkretnego człowieka oraz od samej sytuacji. Kiedy pracujemy na punkty zza stolika, wiele zależy od naszej dyspozycji dnia i poziomu koncentracji – jednego dnia czujemy się w tym lepiej, innego nieco gorzej, a skupienie bywa większe lub mniejsze. Natomiast praca bezpośrednio w ringu jest całkowicie nieprzewidywalna. Tam mogą wydarzyć się sytuacje, z którymi nigdy wcześniej w życiu się nie spotkaliśmy, a które z punktu widzenia regulaminu wydają się wręcz niemożliwe. W ringu na podjęcie właściwej decyzji mamy zaledwie ułamki sekund.

Wyobrażam sobie, że sędziowanie w ringu wiąże się z ogromną odpowiedzialnością? Zarówno za uczciwy wynik jak i bezpieczeństwo samych zawodników…
Tak. To jest bardzo duża odpowiedzialność. Chodzi o to, by przerwać walkę w odpowiednim momencie. To są właśnie te ułamki sekund, w których musimy bezbłędnie wskazać konkretną przyczynę czy wyłapać dany błąd zawodnika. Jeżeli mówimy o meczach ligowych, które odbywają się obecnie w Polsce, to cieszą się one ogromnym zainteresowaniem kibiców. To wręcz niesamowite, jak licznie wypełnione są trybuny. Natomiast my, sędziowie – sam nie wiem, z czego to wynika – często jesteśmy postrzegani przez pryzmat osób, które przeszkadzają w widowisku lub próbują w jakiś sposób wymusić określony werdykt.
Rzeczywistość jest dokładnym przeciwieństwem takich opinii. Naszym nadrzędnym celem jest przede wszystkim dopilnowanie porządku oraz zadbanie o bezpieczeństwo zawodników, tak aby nikt w tym ringu poważnie nie ucierpiał.
Właśnie o to chciałem zapytać. Sędzia ma mnóstwo pracy jeszcze przed pierwszym gongiem: sprawdza zawodników, ich ekwipunek i tak dalej, prawda?
Samo sprawdzenie przed walką jest naprawdę istotne: kontrolujemy właściwy dobór rękawic, ich odpowiednią wagę, zabezpieczenie szczęki, pozostałe akcesoria i tak dalej. Natomiast, tak jak wspomniałem, najważniejsze są te chwile już podczas samego pojedynku, kiedy w ringu trzeba być maksymalnie skupionym na detalach. Musimy w porę wyłapać moment słabości zawodnika – na przykład zauważyć, że jego oczy zaczynają robić się mętne – i w miarę szybko przerwać walkę, chroniąc jego zdrowie.
Jakie ma pan jeszcze ambicje jako sędzia bokserski? Jaką walkę lub jaki turniej chciałby pan najbardziej poprowadzić?
Wiadomo, że każdemu marzą się igrzyska olimpijskie, ale ze względów wiekowych jest to już dla mnie obszar raczej niedostępny. Natomiast bardzo chciałbym poprowadzić jeszcze walki na mistrzostwach świata.
Bardzo dziękuję za rozmowę
foto: Andrzej Czerwiński/facebook

Napisz komentarz
Komentarze