Spektaklu o pamięci miejsca w wykonaniu mieszkańców Ołtaszyna. Najstarszych, najmłodszych i z wszystkich pokoleń pomiędzy.
Spektakl składa się z chronologicznie ułożonego ciągu scen. Od połowy lat 30. XX wieku do współczesności. Obrazy łączy narrator w formie genius loci, refleksyjnego „ducha miejsca”, Kobiety-Pamięci. A miejsce do dawny Dom Ludowy, Dom Kultury, kręgielnia, CAL – Pszczelarska 7.
Na naszych oczach niemiecki Oltaschin, prowincjonalne osiedle Wrocławia, w którym mieszkają zgodnie Niemcy i, w mniejszości, Polacy, zmienia się w czasach hitlerowskich w osiedle Herzogshufen. Wojna. Pierwsi polscy osadnicy i niemiecki ksiądz w pobliskim kościele. Bardzo poruszająca scena. Komunizm, wpierw stalinowski, potem unowocześniony, epoki Gierka. Kolejne fale historii przechodzą przez dawny Dom Ludowy.
Spektakl rekonstruuje również powojenną pamięć lokalną. Pojawia się ciekawy wątek zadawnionej sąsiedzkiej wrogości z mieszkańcami Wysokiej. Ponoć poszło o… lwy stojące przed nieistniejącym już pałacem w Wysokiej. Dawna waśń najwyraźniej wygasła, jednym z premierowych widzów okazał się (witany brawami)… sołtys Wysokiej. Jak wyjaśnił, jeden z lwów wciąż znajduje się w jego miejscowości, drugi jest poszukiwany.

Końcowa część spektaklu to czasy współczesne, cyfrowe, zderzające pokolenia i konfrontujące pamięć o „najmniejszej ojczyźnie”.
Spektakl operuje bardzo oszczędnymi, dobrze przemyślanymi i funkcjonalnymi dekoracjami. Swoją mikro-rolę odegrała w nim nawet w charakterze lokalnego rekwizytu… Gazeta Sąsiedzka.
Tekst sceniczny i reżyseria twórcy Teatru na Bruku, Bogdana Michalewskiego ma szansę trafić do widzów z bardzo różnych pokoleń. Na osobne zdanie zasługuje gra aktorska, pełna emocji a jednocześnie skupiona, oszczędna. Świetna nie tylko w kategoriach teatru amatorskiego.

Pszczelarska 7 to także teatr o teatrze. Jego roli w spajaniu społeczeństwa. Spektakl kończy się monologiem narratora (postaci Kobiety – Pamięci):
Były tu tańce
Były koncerty
Były dziecięce teatrzyki
Potem przedstawienia dorosłych
A kiedy wydawało się, że wszystko ucichło
… teatr nigdy stąd nie odszedł.
Zostawał w małych scenach
W ludziach. Nie zawsze doskonałych. Ale prawdziwych…
A potem ruszył. Nie czekał na scenę. To scena szukała jego.
Wychodził do szkół
Na boisko
Na skwery Ołtaszyna, do Koziego Parku
Do Domów Pomocy, tam, gdzie najbardziej czeka się na człowieka. Między ludzi
Bo teatr musi być blisko. (…)
Dlatego wołam: współtwórzcie
Bo nikt z nas nie ma tego, co mamy razem
Nie system utrzyma człowieka przy życiu, tylko człowiek przy człowieku
-----
Foto: Gazeta Sąsiedzka

Napisz komentarz
Komentarze