Starostwo Powiatowe zapowiada zamknięcie i przebudowę mostu na nad Ślęzą w Ślęzie. Gmina Kobierzyce ogłosiła podpisanie umowy na budowę nowego mostu w Ślęzie. Skąd konieczność takiej inwestycji?
Omawianie tej sprawy trzeba zawsze rozpoczynać od kwestii zasadniczej, powtarzałem i powtórzę raz jeszcze: most, który ma być przebudowany znajduje się na drodze powiatowej. Za jego stan odpowiada Powiat Wrocławski. Nie jest to zadanie naszej Gminy.
Jako Gmina walczymy jednak, by most przetrwał z nami jak najdłużej. Dlaczego? Bez tego mostu odcinamy tysiące naszych mieszkańców od połączenia z resztą Gminy a także utrudniamy im ogromnie dojazd do Wrocławia.
Trudno wręcz uwierzyć, że Starostwo chce zamknąć most w Ślęzie nie proponując żadnego alternatywnego rozwiązania. Jak to możliwe?
Starostwo twierdzi, że objazd mostu nad Ślęzą w Ślęzie jest możliwy przez Karkonoską i Zwycięską we Wrocławiu. Ale przecież każdy z nas może sobie wyobrazić ten przejazd – przez już istniejące światła i korki, tym bardziej, że w okolicy toczy się wiele innych inwestycji drogowych. Tymczasem Starosta Powiatu ma swoją ekspertyzę i mówi nam, że do końca roku most może być zamknięty, a my staramy się to zamknięcie opóźnić, żeby zdążyć z własnym rozwiązaniem, czyli mostem alternatywnym.

Gdzie powstanie ten most?
W okolicy ul. Szyszkowej w Ślęzie, w pobliżu obiektu tenisowego Matchpoint. Podpisaliśmy umowę z wykonawcą w systemie „zaprojektuj i wybuduj”, ale na zbudowanie i uruchomienie mostu potrzeba kilkunastu miesięcy, a nie kilku.
Kiedy możemy spodziewać się zamknięcia „starego” mostu w Ślęzie?
Według informacji od Pana Starosty – w każdej chwili, bo tak wynika z zamówionej przez niego ekspertyzy. Planowo – na przełomie 2026 i 2027 roku, czyli jak tylko skończą projektowanie. Proces projektowania przebudowy już trwa. Później zaczną się roboty budowlane. Mieszkańcom pozostanie tylko kładka pieszo – rowerowa. Nasza umowa na budowę mostu alternatywnego jest, jak wspomniałem, kilkunastomiesięczna. Robimy więc wszystko, by Starosta zrozumiał, jak poważny to problem. Ma nadzieję na kolejne już spotkanie z Panem Starostą i na to, że nasz głos zostanie wysłuchany. Liczę, że znajdą się techniczne rozwiązania, które umożliwią utrzymanie ruchu na dotychczasowym moście, np. ruchu wahadłowego przez kilka miesięcy. Przez most biegnie również, to osobna kwestia, transport autobusowy. Nie mówię już o takich rzeczach, jak odbiór śmieci, przejazd karetk czy straży pożarnej.
Dlaczego sytuacja z mostem spadła na Powiat, a pośrednio – na Gminę jak przysłowiowy grom z jasnego nieba?
Z pewnością jest to bardzo dobre pytanie do Pana Starosty. Dla mnie to w ogóle jakaś abstrakcja. Sprawę procedowano w sposób, na który w ogóle nie mamy wpływu. Wspomniane już propozycje objazdu przez ulice Karkonoską i Zwycięską trudno traktować poważnie. Rozmawiamy z Powiatem od samego początku i tak naprawdę jako Gmina podjęliśmy się realizacji kosztownych (ok. 6 mln zł) inwestycji, których teoretycznie nie musielibyśmy robić. Może kiedyś, w przyszłości, pomyślelibyśmy o pomocniczym moście, ale teraz wszystko raptownie przyspieszyło, gdyż zostaliśmy postawieni po prostu pod ścianą.
Czy rozważane są również inne warianty poprowadzenia ruchu w Ślęzie?
Tak, rozważamy alternatywny przejazd przez kompleks Zamku Topacz, na jego terenie znajduje się most wybudowany prywatnym sumptem przez właściciela. Musielibyśmy zaprojektować i dobudować drogi dochodzące do tego miejsca. Dziś zlokalizowane są tam jedynie drogi rolnicze. Ale trzeba mieć świadomość, że będzie to zawsze rozwiązanie bardzo ograniczone i z pewnością nie rozwiąże wszystkich problemów po zamknięciu powiatowego mostu w Ślęzie.

Wracając do mostu budowanego przez Gminę Kobierzyce. Czy będzie on funkcjonował również po zakończeniu przebudowy, głównego, powiatowego mostu?
Tak. Most będzie prowadził w pobliże Centrum Basenowego Ślęza, co wiąże się z kolejnymi planami, poruszanymi już z naszych wywiadach, utworzenia nowego połączenia Bielan Wrocławskich z ul. Karkonoską, do węzła przy Auchan i Kobierzycką we Wrocławiu. Docelowo powinien z tego powstać bardzo użyteczny i wygodny dla mieszkańców system komunikacyjny.
Mieszkańcy Wysokiej, w każdym razie spora ich część, wydają się zaniepokojeni ogłoszonymi przez Zarząd Województwa Dolnośląskiego planami budowy łącznika do autostrady A4 w Karwianach, w sąsiedniej gminie Żórawina. Słuszne to obawy?
Spotkałem się niedawno z mieszkańcami Wysokiej i w pewnym stopniu podzielam ich obawy. Trzeba tu jednak wyraźnie podkreślić, że sama idea stworzenia łącznika z A4 w miejscu dawnego punktu poboru opłat w Karwianach i prowadzącego do ronda na Grota-Roweckiego we Wrocławiu, nie jest sama w sobie zła. Realizacja tego projektu ułatwi mieszkańcom okolicy m.in. wyjazd na Autostradową Obwodnicę Wrocławia. Chodzi jednak o to, by w pewnych sytuacjach ruch tranzytowy ze wschodu nie rozlewał się na część Wysokiej, a konkretnie na ulice Lipową i Parkową oraz powstałe w jej okolicy osiedle. W obecnym kształcie komunikacyjnym nie są to obawy bezzasadne, a o szczegóły będziemy pytać pana Marszałka. Trzeba w tym miejscu dodać, że o projekcie budowy tej drogi dowiedzieliśmy się jak wszyscy – z mediów. Petycję w sprawie drogi podpisało ok. 250 mieszkańców, czyli znaczna liczba. Została wysłana, o ile wiem, do inwestora, czyli Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei (DSDiK), instytucji podległej panu Marszałkowi.
Jakie postulaty mają w tym kontekście mieszkańcy Wysokiej?
W trakcie spotkania, które miało miejsce 29 czerwca poruszono kilka kwestii. M.in. budowy instalacji zabezpieczających przed hałasem i innymi emisjami. Bardzo mocno wybrzmiały kwestie związane z bezpieczeństwem. Na osiedlu, o którym rozmawiamy, mieszka wiele osób z dziećmi, które dziś mogą bezpiecznie bawić się w okolicy. Gmina Kobierzyce, o czym rozmawialiśmy niedawno, kupiła w pobliżu rozległy teren parkowy. Park stanowić ma miejsce spokojnego i bezpiecznego relaksu, bez ruchliwej drogi w tle.
W poprzednich latach opisywaliśmy w Sąsiedzkiej protesty mieszkańców nieodległego Sadkowa w gm. Kąty Wrocławskie. Przy każdej awarii lub karambolu na A4 ich miejscowość zamieniała się w wielki korek samochodowy. Jak uniknąć takiej sytuacji?
Niestety, jest obawa przed analogicznym rozwojem sytuacji. Rozwiązanie jest jedno – wspólnie ze służbami podległymi samorządowi wojewódzkiemu należy tak zmodyfikować projekt, by szanował dobra mieszkańców. Drogę można odsunąć od osiedla. Powtórzę, sam projekt budowy łącznika do A4 w Karwianach ma sens, ale taki projekt nigdy nie pojawił się wcześniej w dokumentach strategicznych dla naszego regionu, po prostu pojawił się nagle. Dlatego idea ta powinna zostać zrealizowana w uzgodnieniu ze społeczeństwem. Wiem, że to trudne będzie dla pana Marszałka i dla DSDiK, ale to jest poważna inwestycja i nie wyobrażam sobie, żeby nie było konsultacji społecznych w tej sprawie. Nie mówiąc już o wydaniu decyzji środowiskowej.

Napisz komentarz
Komentarze